Data ślubu ustalona czyli wszystkie trybiki się uruchamiają, maszyna ruszyła i zaczyna nabierać rozpędu. Czas na sprawy organizacyjne…
Zaczynasz myśleć, analizować, szukać, oglądać. Wybierasz suknię ślubną*, miejsce przyjęcia weselnego, auto, fotografa, kapelę lub DJ-a. To ma być Twój najszczęśliwszy dzień w życiu, ten wyjątkowy i niepowtarzalny z udziałem najbliższej rodziny i przyjaciół. Zaczynasz myszkować w Internecie w poszukiwaniu unikalnych, pięknych zaproszeń, które będą nie tylko informować o tym ważnym dniu, ale też stanowić swoistą kartą wstępu, wizytówkę całej ceremonii.
Zaproszenia ślubne, które oferują sklepy, punkty drukarskie i inne ciekawe miejsca zawsze są oparte na „ślubnych” szablonach; trochę kwiatka, szlaczka i serduszka. Szukając swojego ideału otrzymujesz katalog pełen różnych projektów, gdzie tak naprawdę możesz modyfikować tylko kolor wstążki czy krój czcionki, reszta to ciało stałe, którego nie można ulepszać. Oczywiście trafiają się perełki, ale generalnie jest ich mało, a jak już się pojawią to często dane zaproszenie już kilka razy krążyło w towarzystwie.
I tak, zaproszenie, na które się decydujesz jest wyborem „ostatecznie może być”, albo spowodowane faktem, że „coś przecież trzeba wybrać”. Nie uważam żeby taka decyzja była zła, ALE na pewno nie można się czuć w pełni usatysfakcjonowanym, bo zawsze coś mogłoby być inne, kolor papieru, motyw, rozmiar, kształt … a może wszystko razem wzięte ;)
Czasem jest tak, że chciałabyś przekazać nie tylko suche informacje na papierze. Masz pomysł na swoje zaproszenie, chcesz aby było czymś unikatowym, z akcentem charakterystycznym dla Was obojga, odzwierciedlającym Wasze zainteresowania czy styl.
Jeśli tak jest, dobrze trafiłaś
* z góry przepraszam za pewnego rodzaju „słowny” seksizm, ale z doświadczenia wiem, że to właśnie Panna Młoda zajmuję się całą organizacją ślubu, kiedy Pan Młody pieszczotliwie podkreśla, że „cokolwiek wybierzesz, Kochanie, będzie dobrze” :)